Szukaj na tym blogu

środa, 27 listopada 2013

Słońce świeciło wysoko nad Deszarjem. Powietrze było ciężkie i lepkie, z dala słychać było jazgot targowiska.  Serseri przystanęła w cieniu bramy, wyrywając się z nurtu tłumu. Taka duchota nie wróżyła dobrze. Nie padało od miesięcy, studnie zaczynały wysychać, wczoraj znów słyszeli o pomorze zwierząt na północ od miasta. Ciężko ocenić co wybuchnie najpierw : płomień buntu, czy może miasto zmiecie fala zarazy ? Uśmiechnęła się pod nosem. Najwyższy czas poszukać nowego miejsca. Nigdy nie zostawała na dłużej, a tu najwyraźniej zaczynało robić się zbyt gorąco. Pisbogaz sam sprowadził na siebie koniec, kiedy ów nastąpi nie było kwestią tygodni lecz dni. Musiała się spieszyć. Wczorajszy wypadek uświadomił jej powagę sytuacji. Rana była niewielka, lecz mogła poskutkować blizną. W jej profesji nie byłoby to pożądane. Anonimowość, brak znaków szczególnych. To właśnie pozwalało jej na rozpływanie się w tłumie. Ciekawiło ją tylko gdzie podział się Sinsi.
Plebs przypomniał jej o rzeczywistości gdy ruszyła w stronę dzielnicy zielarzy ...

wtorek, 26 listopada 2013

...

Sinsi wszedł do garderoby. W uszach wciąż huczał mu ryk tłumu. Publika była głodna. W każdym oddechu czuć było żądzę krwi.
Usiadł na krześle, oczekując aż przyjdzie. Lubił patrzyć jak jej cień wychyla się zza półprzeźroczystych zasłon. Karminowa tkanina otulała jej ciało gdy przekraczała próg. Westchnął. Na korytarzu słychać było odgłosy ciężkich kroków Kirliego. Olbrzym pilnował wejścia za kulisy. Zasłony gwałtownie się rozsunęły.
Serseri otarła krew z lewego policzka. Sinsi zmarszczył brwi. Tłum musiał być naprawdę wściekły jeśli nie poskromiła go ulubiona treserka. Tym razem Pisbogaz mocno się przeliczył.
Jedwabny sznur pewnie był już w drodze...

poniedziałek, 25 listopada 2013

LADIES AND GENTELMAN LET THE SHOW BEGIN !


Cyrkowiec wyszedł na arenę. Tłum zawył szyderczo. Miasto od dawna pulsowało, ciśnienie rosło z każdym dniem. Jedna iskierka i wszystko pójdzie z dymem, jedna iskierka i wszystko zacznie się od nowa...