Sinsi wszedł do garderoby. W uszach wciąż huczał mu ryk tłumu. Publika była głodna. W każdym oddechu czuć było żądzę krwi.
Usiadł na krześle, oczekując aż przyjdzie. Lubił patrzyć jak jej cień wychyla się zza półprzeźroczystych zasłon. Karminowa tkanina otulała jej ciało gdy przekraczała próg. Westchnął. Na korytarzu słychać było odgłosy ciężkich kroków Kirliego. Olbrzym pilnował wejścia za kulisy. Zasłony gwałtownie się rozsunęły.
Serseri otarła krew z lewego policzka. Sinsi zmarszczył brwi. Tłum musiał być naprawdę wściekły jeśli nie poskromiła go ulubiona treserka. Tym razem Pisbogaz mocno się przeliczył.
Jedwabny sznur pewnie był już w drodze...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz